Kronika – lata 1947 – 1951

W styczniu 1947 r. wobec protestu niektórych mieszkańców prawej strony co do przynależności do parafii, Kuria Biskupia przysłała inne zarządzenie dzielące prawą stronę do parafii w Budach i w Świętoniowej. Według tego pisma granica biegnie od promu ku południowi do gościńca, następnie gościńcem ku zachodowi itd. Domy po prawej stronie tej granicy należą do Bud Łańcuckich pozostałe do Świętoniowej. Ta decyzja też jeszcze nie była ostateczna.

Przy załatwianiu materiałów na budowę kościoła wynikło nieporozumienie między parafią budzką a świętoniowską, odnośnie drzewa załatwianego w Starostwie w Łańcucie przez komitetowych, budzkich i świętoniowskich – pochodzących z Bud Łańc. (Świętoniowa też w tym czasie przygotowywała się do budowy nowego kościoła).

Zakupiono u władz kolejowych kamień w Rogóżnie (Niemcy wybudowali tam trzeci tor, który teraz był likwidowany).

Zakupiono też w Przemyślu szyny kolejowe, które z Przeworska zwieziono na Budy.

Tomasz Bosak (Błach) ofiarował parafii las – 0,28 ha na budowę kościoła. Przyda się wszystko. Niech mu Pan Bóg wynagrodzi.

Urząd Wojewódzki w Rzeszowie wezwał wszystkich proboszczów, by porozmawiać na temat wierności nowym władzom.

27 lipca 1947 roku Komitet Budowy Kościoła wniósł prośbę do Wojewódzkiego Urzędu o zatwierdzenie planów kościoła i zezwolenie na budowę. 3 września 1947 r. udali się do województwa: ks. proboszcz, inż. Dayczak i dwaj z komitetu. Przyjął ich inż. Chmielewski, znajomy Dayczaka. Po dłuższej rozmowie projekt został zatwierdzony i wydano zezwolenie na budowę. (Jeden z urzędników szepnął na ucho: – jeśli chcecie budować to choć część fundamentów zróbcie w tym roku. W następnym roku nie będą wydawać pozwoleń, wydane zaś mogą wycofać).

Wobec powyższego ludzie przystąpili do roboty, Parafia zatrudniła wyznaczonego przez inż. Dayczaka kierownika budowy – p. Karola Gdulę z Leżajska. Prace przy kościele – budowie rozpoczęto 20 października nabożeństwem o uproszenie błogosławieństwa Bożego dla tego zbożnego dzieła. Po skończonym nabożeństwie pan majster Gdula wyznaczył fundamenty i rozpoczęto wykopy. Wykopy nie były łatwe, gdyż piasek osuwał się, trzeba było robić szalunki. Ale wszystko jest do zrobienia, beton przygotowywano ręcznie: łopaty, grabki i przerzucanie, dodawanie kamienia itd. Parafia została podzielona na rejony tak, aby każdego dnia raz w tygodniu jeden rejon pracował. Ludzie przychodzili chętnie. Pogoda sprzyjała, dlatego pracowano do św. Mikołaja. Zostało zalanych 4/5 fundamentów. Nastała zima, czas odpoczynku i pozyskiwania materiałów do budowy.
Kuria Biskupia pismem z dnia 27 stycznia 1948 roku powołała skład nowej rady parafialnej; Jan Porębny, Michał Bester, Franciszek Bartnik i Wojciech Kurek. Oni też byli wraz z księdzem proboszczem odpowiedzialni za budowę kościoła. Do pomocy dobrano jeszcze: Jana Macha, Józefa Kojdra – (jedynaka), Józefa Porębnego, Jana Kondla i Józefa Szczupaka.
Kierownik szkoły p. Korosteński urządził zabawę „na kościół”.

W maju 1948 roku wznowiono prace przy fundamentach pod prezbiterium, a na innych fundamentach kładziono mur. W czerwcu mury kościoła były wysokie na cztery metry. W niedzielę 11 czerwca odbyła się wielka uroczystość poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego przez J.E. Ks. Bpa Wojciecha Tomakę, przy licznym udziale duchowieństwa z dekanatu sąsiednich parafii. Był obecny Dayczak, majster Gdula. i wielu innych zaproszonych gości. Prawie cała parafia była obecna, a także dużo z sąsiednich parafii. W czasie poświęcenia w południowej stronie prezbiterium został wmurowany Akt Erekcyjny budowy kościoła.
W czasie uroczystej Mszy św. ks. biskup wybierzmował 145 dzieci.

28 lipca za zezwoleniem UB urządzono festyn celem zebrania trochę funduszy na budowę kościoła.

Od połowy września do listopada murowano ściany kościoła do wysokości naw bocznych. W listopadzie przerwano prace.
Paulina Bosak żona Franciszka, zamieszkała w Zmysłówce, niedaleko ks. Matuszka, sama pochodząca z Grodziska, wystarała się u swoich krajanów, by ofiarowali 40 sztuk sosen na dach do kościoła. W czasie zimowym 1948/49 drzewo zostało przywiezione na Budy.

Parafia zamówiła w Odlewni dzwonów u Felczyńskich w Przemyślu dwa dzwony. 13 kwietnia przywieziono jeden dzwon „d" o wadze 197 kg – imię Józef, Jan Chrzciciel (imię Józef miał dzwon zabrany przez Niemców). Napis – „W podzięce Bogu I Matce Najśw. za opiekę w czasie II wojny światowej ufundowała parafia Budy Łańc 1949 r.” Drugi dzwon „fis", waga 108 kg. przywieziono 27 lipca. Imię jego Maria, Gabryjel. Fundator -Bractwo Różańcowe parafii. Napis: „Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi”. Trzeci dzwon „a" miał być wykonany później. W ostatnią niedzielę sierpnia dzwony zostały poświęcone przez ks. dziekana Stanisława Kmiotka z Grodziska Dolnego.

30 września Urząd Stanu Cywilnego w Kosinie ostatecznie zabrał księgi metrykalne – ochrzczonych, zaślubionych i zmarłych. Ks. proboszcz zrobił odpisy tych ksiąg dla parafii.

W marcu 1949 r. Katarzyna Rybak z Malachów odkupiła od parafii kawałek pola, który Maria Malach, wdowa po śp. Antonim podarowała w 1937 r. kościołowi, Katarzyna zapłaciła teraz 50 000 zł., które przydały się w czasie budowy kościoła.

W Dobrzechowie została zakupiona dachówka na przykrycie kościoła 4850 szt. Trzeba więcej, ale nie było. Będzie dopiero w następnym roku. Mury kościoła w 1949 roku są wyciągnięte wraz z wieżą. Zrobiono konstrukcję dachową na kościele i częściowo nakryto dachówką.

Rząd wydał dekret zabraniający urządzenia zbiórek na kościół. Fundusze na kościół mogą być pozyskiwane z tacy w kościele i ofiar składanych w zakrystii. Wyszedł też dekret o opodatkowaniu osób fizycznych i duchownych. Parafie są zobowiązane do prowadzenia „księgi rachunkowej".

Rok 1950 rozpoczyna się staraniem o przeróżne materiały: cement, wapno, szkło, żelazo. Wszelkie podania do Rzeszowa, do Warszawy pozostają bez odpowiedzi. Trzeba szukać innego „źródła".

Rekolekcje w W. Poście prowadził O. Remigiusz Wiśniowski.

22 maja odbyła się wizytacja kanoniczna parafii, którą przeprowadził Ks.Bp. Franciszek Barda, ordynariusz przemyski. Do sakramentu bierzmowania przystąpiło 98 osób. Ks. Biskup pochwalił wszystkich za budowę kościoła, zachęcając do budo¬wania kościoła Bożego w sercach i w rodzinach.

W czerwcu kupiono w Dobrzechowie potrzebną dachówkę, 5 000 szt., a w lipcu nabyto 2 tony blachy.

Za zgodą Kurii Biskupiej Ks. Proboszcz zwrócił się do 40 parafii w diecezji o pomoc finansową. Sama parafia nie mogła podołać wydatkom. Odzew był marny. Oto wykaz:


Parafia

Kwota

Parafia

Kwota

Albigowa   

 

Kamień

 

Białobrzegi

33069zł

Kańczuga

 

Brzozów    

 

Korczyna

 

Czudec     

 

Kosma

30000zł

Dobrzechów 

 

Krosno

 

Domaradz   

 

Leżajsk

12000zł

Frysztak   

 

MajdanKolb.

 

Gać        

14000zł

Markowa

15620zł

Giedlarowa 

9500zł

Nienadówka

2000zł

Głogów     

 

Nisko

 

Jarosław   

 

Nowosielce

31000zł

Jasienica 

 

Przeworsk

10000zł

Jeżowe     

 

Strzyżów

1000zł

Przybyszówka

 

Szebnie

 

Rakszawa   

 

Tarnowiec

 

Rudnik     

 

Tyczyn

 

Rzeszów    

 

Zaczernie

 

Sarzyna    

7250zł

Zgłobień

 

Słocina    

 

Żołynia

50000zł

Sokołów Młp.

 

Wola Zarczycka

 

Staromieście

 

 

 

Wobec słabej ofiarności i odzewu w/w, ks. proboszcz zwrócił się jeszcze do innych parafii o pomoc.


Parafia

Kwota

Parafia

Kwota

Bircza

 

Lubenia

 

Boguchwała

 

Łąka

 

Dynów

10 000zł

Malawa

9 500 zł

Futoma

 

Manasterz

 

Gniewczyna

 

Mrowla

 

Handzlówka

 

Odrzykoń

1 801 zł

Humniska

 

Osobnica

 

Husów

 

Pruchnik

 

Hyżne

 

Przemyśl Katedra

 

Jawornik

 

Przemyśl Zasanie

 

Jodłówka

500 zł

Radymno

 

Kombornia

 

Sieniawa

 

Krasiczyn

 

Stobierna

 

Krasne

 

Szklary

 

Krościenko Wyż

1 500 zł

Zabierzów

 

Krzemienica

17 500 zł

Żurawica

 

Wszystkim ofiarodawcom „Bóg zapłać"

W kończącym się już roku 1950 wykonano sklepienia kościoła. Kościół zewnątrz prawie gotowy. Wewnątrz roboty jeszcze dużo: tynkowanie, posadzka, schody, okna. Nie ma szkła na zaszklenie okien. 4 stycznia 1951 r. wniesiono podanie do Centrali Handlowej materiałami Budowlanymi, o możliwość zakupu 250 m2 szkła. Odpowiedzi nie ma.

Komitetowy Michał Bester spotkał się z niejakim Władysławem Pałysem z Opalenisk, należących do parafii, zamieszkałym w Warszawie. Ten poradził, aby ksiądz napisał prośbę do prezydenta, którą on poprze i może co z tego będzie. Ks. Proboszcz 6 kwietnia napisał do kancelarii prośbę o umożliwienie zakupu cementu, szkła, wapna i żelaza na dokończenie budującego się kościoła.

Władysław Pałys zabrał to pismo do Warszawy i odpisał, że ma nadzieję na pomyślne załatwienie sprawy, jeśli nie całej, to chociaż w części.

Tynkowanie kościoła postępuje naprzód. Najdotkliwiej odczuwany jest brak funduszy.

Jeden z komitetowych, Franciszek Bartnik udał się do władz w Łańcucie z prośbą o zezwolenie na urządzenie zabawy, z której zysk byłby przeznaczony na kościół. Urzędnik do Franciszka: – „niech wam papież da pieniędzy", a Franciszek: – „Jakbym był we Włoszech poszedłbym i do papieża, ale jestem w Polsce więc udaje się do władz polskich. Budujemy kościół w Polsce, dla Polaków." Urzędnik zmiękł i powiedział: – „dziś nie dostaniecie, przyjdźcie innym razem". (Był to czas kiedy psuły się stosunki pomiędzy rządem a episkopatem).

W maju, czternastego, nadeszła odpowiedź Centrali Handlowej, że nie mogą zrealizować podania, które odesłali.

Stefania Kurek, wdowa po poległym pod Monte Cassino Wincentym, pułkowniku, ofiarowała do kościoła srebrny kielich bez pateny.

Nadeszło pismo z Urzędu d/s Wyznań z Warszawy jako odpowiedź na podanie parafii do kancelarii prezydenta. Żądano, aby podać jakie materiały są potrzebne i potwierdzić to przez architekta powiatowego. Odpisując parafia złożyła zapotrzebowanie na 30 ton cementu, 400 kg prętów metalowych i 200 m2 szkła. W lipcu nadeszło kolejne pismo z Urzędu d/s Wyznań informujące, że w bieżącym roku podanie nie zostanie zrealizowane- W sierpniu do parafii, na miejsce budowy przybyło trzech „ekspertów”, aby sprawdzić prawdziwość danych podanych przez parafie. Okazało się, że to co napisano w podaniu rzeczywiście potrzebne jest do wykończenia kościoła. Poinformowano jednak, że trzeba osobiście jechać do Warszawy po pozwolenie. Komitetowy Michał Bester był dwa razy w tej sprawie w stolicy. Przywiózł potrzebne zezwolenie, na podstawie którego parafia nabyła potrzebne materiały.

Ludzie gorliwie pracowali, zachęcani przez ks. Józefa Matuszka, aby „Pasterkę odprawiać już w kościele, ale ks, proboszcz był przeciwny, inżynier też, bo to wszystko mokre, nich trochę przeschnie. Najbardziej zaważyło na odłożeniu poświęcenia słowo księdza dziekana: „kto będzie święcił”. Sprawa poświęcenia została odłożona na lato. W międzyczasie trzeba jeszcze załatwić odbiór techniczny budynku kościoła, otrzymać zezwolenie władz na użytkowanie.
 

Lata 1942 – 1946
Lata 1952 – 1956

 

Liturgia dnia



Przejdź do pełnej liturgii dnia

Numer rachunku parafialnego

KSIĘGA GOŚCI

Zapraszamy do przeglądania i wpisywania się w naszej Księdze Gości.
Chcesz pozdrowić, przekazać propozycję jakie informacje dodać na portalu, chcesz skomentować portal?
Nic prostszego:-)


Kliknij i wpisuj

Odeszli do wieczności

Ostatnio dodane zdjęcia

kosciol_zlobek_mniejszy rachunekparafii 25630652_2050724591621195_252105916_n kosciol_mniejsze_2 kosciol_mniejsze_1 p1120999 p1120997 p1120992 p1120990 p1120989 p1120988 p1120987

Historia wpisów

Kwiecień 2019
P W Ś C P S N
« mar    
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930